Górnik potrójnie zwycięski!

Przez ostatnie kilka dni, co chwilę dało się słyszeć „mamy to!”, „Górnik w potrójnej koronie!”, „3 liga dla Konina!”. Teraz, gdy emocje trochę opadły, czas na małe podsumowanie.


mamyto


Dawno nie było tak dobrego sezonu w wykonaniu Biało-Niebieskich. To jest fakt. Górnik zdobył puchar KOZPN, Górnik zdobył mistrzostwo IV ligi i w końcu Górnik awansował do zreformowanej i szerokiej prawie na pół Polski III ligi! Wysiłek kadry zawodniczej, trenerskiej oraz sztabu działaczy nie poszedł na marne. Szansa Górnika została wykorzystana w 100%. Niedowiarkom poszło w pięty, a przeciwnikom Górnika w Koninie i regionie będzie jeszcze długo nie w smak.

W pucharze Górnik wyeliminował wszystkich, w tym wyżej notowanego, regularnego zwycięzcę tych rozgrywek z poprzednich lat,  Sokoła Kleczew. Prezes Sokoła po porażce z Górnikiem był tak wściekły, że wywalił ze składu nawet trenera. W finale rozgrywek pokonaliśmy kolejnego „odwiecznego” rywala, czyli LKS Ślesin. Zwycięstwo było o tyle pyszne, że Ślesinianie wyjątkowo nastawiali się na sukces w tych zawodach, a zwyczajnie musieli obejść się ze smakiem. Trzeba jeszcze dodać, że Ślesin trenowany przez Topolskiego (związanego kiedyś z Wrześnią), stosunkowo łatwo „oddał” mecz w lidze naszym rywalom do awansu, czyli Victorii Września. Tłumaczono wówczas pokrętnie, że gospodarze oszczędzali siły i kadrę na puchar, stąd rewelacyjny na wiosnę Ślesin „niespodziewanie” doznał wysokiej porażki u siebie. W pucharze, w meczu z nami, Ślesinowi miało być łatwo i przyjemnie, ale rzeczywistość dla LKSu okazała się brutalna. O drugim miejscu nikt przecież nigdy nie pamięta. Nosy w Ślesinie zostały nie tyle co utarte, a można nawet powiedzieć, że solidnie przekręcone.

W lidze Górnik również pokazał, że nie ma sobie równych. Co prawda była zadyszka i obawy, że wyprzedzi nas Września albo Kościan, ale w najważniejszych ostatnich kilku meczach piłkarze stanęli na wysokości zadania i zrobili to co do nich należało. 10 punktów na 12 możliwych w 4 ostatnich, trudnych meczach mówi samo za siebie. Wiele osób wskazywało na brak wzmocnień w przerwie rozgrywek, których ich zdaniem miał ograniczyć nasze szanse na mistrzostwo. Nękały nas również problemy kadrowe, bo kontuzji doznało kilku wartościowych zawodników. Ale taktyka obierana przez trenera Augustyniaka okazała się owocna. W drużynie wystąpiło kilku młodych graczy, których już dziś można uznać jako przyszłe wzmocnienie górniczej kadry. Stworzony zostaw po prostu zgrany kolektyw, który trzeba będzie na długo utrzymać na Dmowskiego.

Samo mistrzostwo nie wystarczało jednak do awansu, bo IV liga w Wielkopolsce ma 2 grupy, a miejsce do awansu było tylko jedno. W barażu trafiliśmy na Wartę Międzychód (zwycięzca grupy północnej) i wielu „specjalistów” prognozowało, że Górnik nie ma większych szans na III ligę. Pesymiści mówili o Sawali, zawodniku z doświadczeniem ektraklasowym, który na wiosnę wzmocnił Wartę. Inni wskazywali na dwóch bramkostrzelnych napastników z Warty, którzy razem strzelili w lidze ponad 50 goli. Niektórzy mówili wprost, że WZPN z siedzibą w Poznaniu, wolałby, aby awans świętowała drużyna z grupy „poznańskiej” (północnej), a sama Warta dysponująca okazałym stadionem (przygotowywanym pod Chorwację na Euro 2012) byłaby lepszym reprezentantem Wielkopolski na arenie makroregionalnej. Byli też nawet tacy, którzy luksusowe auto międzychodzkiej delegacji na meczu w Koninie (Górnika z Obrą) odbierali jako znak majętności i tego, że Warta ma papiery i kasę przygotowaną na III ligę. Wszystko to jednak na nic, bo boisko zweryfikowało szybko te opinie. W dwumeczu zdecydowanie więcej szans stworzyli sobie Górnicy i mimo iż finalnie mieliśmy dwa remisy, to zasłużenie my awansowaliśmy klasę wyżej. Jak widać, kolejny raz pokazaliśmy, że nazwiska i kasa na boisku nie grają.

W nowym sezonie 2016/17 Górnik wystąpi w III lidze, która obejmie aż 4 województwa: wielkopolskie, kujawsko-pomorskie, pomorskie oraz zachodniopomorskie. Wyzwanie jest ogromne i nie ma co tego ukrywać. Podczas, gdy najdalszy wyjazd w IV lidze wynosił ok. 180 km, tak w nowej III lidze będzie to ponad 2 razy więcej! (np. Wolin 420 km!) Wymagania sportowe wobec piłkarzy, organizacyjne wobec działaczy i finansowe wobec sponsorów, będą zatem co najmniej dwa razy takie, jak dotychczas. Nie mówiąc już o wymaganiach wobec nas kibiców. Z drugiej strony, w końcu nie będziemy musieli jechać na dziesiąty z kolei wyjazd do miejscowości, o której statystyczny Polak nawet ani razu nie słyszał. Za to Górnik wyjedzie do Koszalina, Gdyni, Szczecina, Poznania czy Kalisza! Szczególnie miło zapowiada się mecz z naszymi przyjaciółmi w Koszalinie. Piłka na odpowiednim poziomie wróci zatem z powrotem do Konina.

W tym miejscu, raz jeszcze podziękowania dla wszystkich, dzięki którym Górnik Konin odniósł potrójny sukces! Dzięki piłkarze, dzięki trenerzy, dzięki działacze, dzięki kibice i dzięki sponsorzy! GÓRNIK KONIN TO MY!

© Stowarzyszenie Sympatyków Konińskiego Górnika 2015 Frontier Theme